Adam Małysz - sylwetka idola
Marcin Bachleda swoje
sukcesy, jakimi są zwycięstwo w generalnej klasyfikacji w Letnim Pucharze
Kontynentalnym w 2005 oraz pobicie rekordu skoczni w Salt Lake City, w dużej
mierze zawdzięcza Adama Małyszowi, z którym przez wiele lat skakał. Mając na
uwadze wpływ naszego Orła z Wisły na postawę Marcina Bachledy, chciałbym nieco
przybliżyć jego sylwetkę i przebieg kariery. Obok Marcina jest to bowiem mój
ulubiony skoczek.
Adama Małysz urodził się 3 grudnia 1977 roku w Wiśle, gdzie w wieku 6 lat, w roku 1983 oddał swój pierwszy skok, reprezentując klub KS Wisła Ustronianka. Pierwsze poważne kroki w sporcie zaczął stawiać w roku 1993, kiedy to mając 15 lat, zadebiutował w Pucharze Świata w kombinacji norweskiej. Już rok później jego kariera zaczęła nabierać tempa, gdyż w tym czasie został mistrzem i wicemistrzem Polski seniorów w kombinacji norweskiej.
W 1994 roku Adam Małysz zrezygnował z uprawiania kombinacji norweskiej, aby całe swoje życie sportowe poświęcić wyłącznie skokom narciarskim. Jak się później okaże, była to jedna z najlepszych decyzji, jakie podjął nasz Orzeł z Wisły. Już rok później, czyli w 1995 zadebiutował on w zawodach Pucharu Świata w Innsbrucku, gdzie udało mu się zająć bardzo dobre jak na debiutanta, 17. miejsce, co pozwoliło na zdobycie pierwszych punktów w karierze.
Od sezonu 1995/1996 kariera Adama Małysza zaczęła się rozpędzać. Udało mu się bowiem zająć świetne, 7. miejsce w Pucharze Świata, a także - jak na razie bez sukcesów - wystąpić w Turnieju Czterech Skoczni. Kolejny sezon 1996/1997 był również udany, ponieważ Wiślanin w końcowej klasyfikacji Pucharu Świata uplasował się na 10. pozycji, co było wówczas godnym podziwu osiągnięciem jak na takiego młokosa.
Sezon 1997/1998 okazał się jednak dla Adama Małysza całkowicie nieudany, gdyż udało się w nim zdobyć zaledwie kilkanaście punktów w Pucharze Świata. Był on dla polskiego mistrza tak zły, że myślał on nawet o tym, aby zakończyć karierę. Na szczęście zrezygnował z tych planów, lecz jeszcze przez 2 lata musiał przełykać gorycz porażek. Sezony 1998/1999 i 1999/2000 były bowiem również niezbyt udane, ponieważ pierwszy z nich Orzeł z Wisły zakończył na 46. miejscu, natomiast drugi na 28.
I wtedy przyszedł przełomowy sezon 2000/2001, w czasie którego talent Adama Małysza eksplodował z niewyobrażalną mocą. 1. i 2. miejsce na mistrzostwach świata, zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, najwyższy stopień podium w Turnieju Czterech Skoczni oraz zwycięstwo w Turnieju Skandynawski sprawiły, że Wiślanin stał się najpopularniejszym sportowcem w Polsce, którego występami zachwycały się miliony rodaków.
Tryumfalny pochód pełen kolejnych zwycięstw trwał do sezonu 2003/2004, w którym nie udało się zdobyć żadnego tytułu. Podobnie sytuacja wyglądała przez kolejne 3 sezony, aby w sezonie 2006/2007 Adam Małysz mógł powrócić w glorii chwały jako wielki zwycięzca. Późniejsze sukcesy nie były już tak wielkie jak te z sezonu 2000/2001, lecz i tak zasługują na uznanie. Zresztą tak jak sam Adam, który dał nam, Polakom, niezliczone chwile radości. I tego nie zapomnimy mu już nigdy.
Warto przeczytać:
Ogólnie o Bollywood
Historia skoków narciarskich